Kilka miesięcy temu przedstawiono projekt ustawy o promowaniu energii elektrycznej z wysokosprawnej kogeneracji. Czy odpowiada on na oczekiwania branży ciepłowniczej? Zdania są podzielone, tym bardziej że ostateczny kształt systemu wsparcia może zaważyć na tym, czy i w jakim kierunku cała branża będzie się rozwijać.

Czeka nas kogeneracyjny boom? Jeszcze za dużo znaków zapytania

  • Branża ciepłownicza reprezentowana jest przez przedsiębiorstwa różnej wielkości i skali, wykorzystujące różne technologie i paliwa, co w dużej mierze decyduje o nastawieniu wobec proponowanych ustawowych rozwiązań.
  • Z jednej strony zwraca się uwagę, że nowe przepisy mogą dać w końcu pewną stabilizację prawną na kilkanaście lat i ułatwić procesy planowania i inwestowania w przedsiębiorstwach.
  • Z drugiej strony część przedsiębiorstw krytykuje wyłączenie z mechanizmu wsparcia kogeneracji przemysłowej.
  • Ciepłownicy podnoszą też kwestie powiązania systemu ciepłowniczego z samorządami i problemów z optymalnym wyborem paliwa na długi czas.

Projekt ustawy o promowaniu energii elektrycznej z wysokosprawnej kogeneracji (wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej w najbardziej efektywny sposób, w jednym procesie technologicznym, tzw. skojarzeniu) zakłada nowe mechanizmy wsparcia produkcji energii z wykorzystaniem tej technologii. Jak wskazało Ministerstwo Energii, opracowanie nowego systemu wsparcia dla kogeneracji wynika z potrzeby zastąpienia nim systemu certyfikatów kogeneracyjnych, który przestanie obowiązywać z końcem tego roku. Obecnie trwa tzw. prenotyfikacja projektu w Komisji Europejskiej.

- Z informacji, jakie do nas spływają, wynika, że w najbliższych tygodniach powinniśmy się spodziewać nowego otwarcia i projekt ten znów trafi do konsultacji społecznych. Póki co, przemysł zapatruje się na proponowane zmiany pesymistycznie, tym bardziej że przemysł w ostatnim czasie obrywa też wysokimi cenami energii elektrycznej – mówi Tomasz Bożek, członek zarządu, Tameh Polska. - Niemniej liczymy, że coś się w tych propozycjach zmieni, co pomoże również przemysłowi zaakceptować rozwiązania przedstawione w projekcie - dodaje

Tomasz Bożek, członek zarządu, Tameh Polska. Fot. PTWP
- Komisja Europejska nie kwestionuje zasadności systemu wsparcia kogeneracji, kogeneracja jest więc postrzegana jako bardzo ważne narzędzie zrównoważonego rozwoju miast i krok w kierunku obniżania poziomu CO2 - twierdzi z kolei Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor ds. regulacji i relacji publicznych, Veolia Energia Polska.

System wsparcia potrzebny, ale ....


O tym, że są olbrzymie potrzeby rozwoju kogeneracji, zarówno w odniesieniu do sektora ciepłowniczego dla ciepła systemowego, jak również w przypadku przemysłów energochłonnych - firm, które także pracują w układach kogeneracyjnych, przekonani są wszyscy.

- Z ciepłownictwem wiążemy wielkie nadzieje - mówi Jarosław Krotoski, dyrektor ds. sprzedaży w Siemensie. - Nie ma sposobu na bardziej wysokosprawne wykorzystanie energii pierwotnej - dostarczamy paliwo, a dostajemy dwa produkty. Powinniśmy iść w tym kierunku. Ciepłownictwo, kogeneracja doskonale wpisują się w walkę o poprawę jakości powietrza - dodaje.

Jarosław Krotoski, dyrektor ds. sprzedaży, Siemens. Fot. PTWP
Nowy system wsparcia chwalony jest za kilkunastoletnie ramy prawne. Zakłada się, że nowe i zmodernizowane zakłady będą mogły liczyć na wsparcie w okresie 15-letnim.

- Na pewno w poprzednich systemach wsparcia brakowało pewności funkcjonowania systemu przez określony czas. To powodowało, że kogeneracja się nie rozwijała, a jej potencjał rozwoju w Polsce jest bardzo duży - mówi Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE Energia Ciepła.

Jak podaje, szacuje się, że ten potencjał wynosi od 2 do nawet 6 tys. megawatów - tyle można by zabudować jednostek kogeneracyjnych na istniejących systemach cieplnych.

- Ciepło sieciowe jest wielkim kapitałem naszego kraju i powinno być wykorzystane - kontynuuje Kołodziejak.

Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE Energia Ciepła. Fot. PTWP
Jednak na wsparciu nie skorzystają wszystkie przedsiębiorstwa, co budzi sprzeciw i obawy.

- Projekt przedstawiony w kwietniu jest z naszego punktu widzenia, przemysłowych źródeł kogeneracyjnych, nie do zaakceptowania - podnosi Tomasz Bożek, członek zarządu w Tameh Polska, i podaje dwie przyczyny. Pierwsza to wyłączenie z definicji paliw, które zostały przedstawione w ustawie, paliw odpadowych takich jak gazy hutnicze, gaz koksowniczy, gaz kogeneracyjny czy metan pochodzący z odmetanowywania kopalń. - Jeśli ustawodawca zakłada w projekcie, że te paliwa nie uzyskają wsparcia, to co z tymi odpadami pochodzącymi z procesu przemysłowego możemy zrobić? Najgorsze rozwiązanie, jakie można sobie wyobrazić, to spalenie bez wykorzystania energii - dodaje.

Druga uwaga do projektu związana jest z tym, że wsparcie kogeneracji przewiduje się tylko dla energii elektrycznej, która jest wytworzona przy okazji procesu produkcji ciepła, jakie trafia do publicznej sieci ciepłowniczej.

- To kłóci się po części z przemysłowymi jednostkami kogeneracyjnymi. Te jednostki przede wszystkim zasilają w ciepło swojego „żywiciela”- często zakład produkcyjny leżący w sąsiedztwie albo wprost jest właścicielem danego zakładu kogeneracyjnego. Została ze wsparcia zatem wyłączona możliwość autokogeneracji. W projekcie jest też mowa o energii sprzedanej, tymczasem często te źródła nie sprzedają energii, bo są zakładem w ramach jednej spółki kapitałowej i dochodzi do autoprodukcji - tłumaczy dalej Bożek.

Zwolennikiem tego, by nie wykluczać kogeneracji przemysłowej z systemu wsparcia, jest też Jacek Boroń, prezes Węglokoksu Energia: To niepotrzebne ograniczenie również ze względu na funkcjonowanie systemów energetycznych w miastach średniej wielkości, np. miastach powiatowych - tłumaczy Boroń.

Jego zdaniem należy analizować efektywność systemu w konkretnym miejscu, w danym samorządzie i kojarzyć różne podmioty, źródła, żeby uzyskać efekt optymalizacyjny. - Pokutuje obawa, że ten, kto produkuje energię elektryczną w ramach swojego układu przemysłowego, będzie monopolizował lokalny rynek ciepłowniczy, ale ta obawa jest nieuzasadniona, bo mamy URE, który pilnuje kosztów ciepła - zauważa prezes Węglokoksu Energia.

Jacek Boroń, prezes Węglokoksu Energia. Fot. PTWP
- Na pewno minister energii musiał dokonać trudnego wyboru w sytuacji ograniczonego budżetu wsparcia - mówi dalej Mika-Bryska. - Wsparcie kierowane jest przede wszystkim do sektora ciepłowniczego, dlatego że w tej chwili sektor ciepłowniczy, przedsiębiorstwa, jakie działają w oparciu o ciepło systemowe, w ponad 80 proc. to tzw. nieefektywne energetycznie systemy. I one muszą się przekształcić w efektywne systemy, żeby w ogóle dalej funkcjonować. Dla prawie 400 koncesjonowanych przedsiębiorstw ciepłowniczych to jest kwestia być albo nie być - twierdzi dyrektor z Veolia Energia Polska.

Jak dodaje, po przekształceniu części ciepłowni w jednostki kogeneracyjne możliwe będzie wygenerowanie dodatkowych 3 tys. megawatów - To bardzo ważny impuls, element rynku energii elektrycznej i stabilizacji rynku plus dołożenie ważnej cegiełki do bezpieczeństwa elektroenergetycznego kraju - kontynuuje Mika-Barska.
Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor ds. regulacji i relacji publicznych, Veolia Energia Polska. Fot. PTWP
Przemysł czeka więc na ustawę, by wiedzieć, na jakie wsparcie można liczyć.

- Udział ciepła wytworzonego w kogeneracji to 61 proc., ale jeśli spojrzymy na przedsiębiorstwa, które mają jednostki kogeneracyjne, to stanowią one tylko do 20 proc. ogółu. Istnieje bardzo duży potencjał do rozwoju, był szacowany 4 lata temu na poziomie od 7 do 10 tys. megawatów, w zależności, czy stawiamy na gaz czy węgiel. Dziś to weryfikujemy, bo nie wiemy, jak do końca będzie wyglądał system wsparcia – potwierdza Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Jak mówi, na pewno w części będzie oparty na systemie aukcyjnym. - Może do 1 megawata to będzie stała premia gwarantowana, od 1 do 50 - system aukcyjny, od 50 do 300 też aukcyjny, ale z większym udziałem URE, a powyżej 300 indywidualna notyfikacja w KE. Pojawia się znak zapytania, jak w praktyce ustawa się przełoży – wylicza Szymczak.
Jacek Szymczak, prezes, Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie (fot.PTWP)

Jakie paliwo?


Trzeba pamiętać, że inwestorzy, którzy zdecydują się uczestniczyć w systemie wsparcia i z niego skorzystać - i załóżmy wygrają aukcje w 2019 r. - wejdą w swego rodzaju 15-letni kontrakt.

- To z jednej strony cieszy, bo daje przedsiębiorstwu stabilność, przewidywalność, łatwość kształtowania planów biznesowych. Natomiast pozostają poważne dylematy co do optymalnego wyboru paliwa - podnosi Małgorzata Mika-Bryska, dyrektor ds. regulacji i relacji publicznych w Veolia Energia Polska. - Według naszej firmy jest miejsce na węgiel, zwłaszcza jeśli jest on blisko dostępny, jest przestrzeń na gaz, jest przestrzeń na tzw. ciepło odpadowe (z odpadów przemysłowych i komunalnych) - dodaje.

- Może przyjdzie czas, że nastąpi również bardzo duża dywersyfikacja źródeł wytwarzania i będziemy mówić o sektorze ciepłowniczym 4., 5. czy 6. generacji. A już w 4. generacji nie ma paliw kopalnych, tylko duża dywersyfikacja różnych źródeł pracujących na wspólną sieć - twierdzi prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

- W sytuacji, gdy o 400 proc. podrożała emisja CO2, praktycznie nie można budować kogeneracji opłacalnej na węglu - mówi Jacek Boroń. - Ale patrząc na przykłady europejskie, musimy jak najbardziej trzymać się tego, co nasze. Bo jakbyśmy się skoncentrowali na tym, jak się zdekarbonizować w ciągu 20 lat, to pogrążymy się w chaosie gospodarczym - dodaje.

Na razie także paliwo odpadowe stanowi problem - z kilku powodów.

- W jednym ze swoich zakładów rozważamy, na razie teoretycznie, możliwość spalania paliwa z odpadów, przy czym z RDF (alternatywnymi paliwami z odpadów) są problemy. To problem dostępności, utrzymania parametrów przez to paliwo, ceny i bezpieczeństwa długoterminowego, jeśli chodzi o dostawy. Jest też kwestia, co z tego RDF-u zostanie po spalaniu. Przemysł będzie brał tę kwestię bardzo mocno pod uwagę, bo nakłady na ochronę środowiska są coraz większe i coraz bardziej istotne. Więc pomysł na wykorzystanie tego paliwa może się skończyć na analizach czysto teoretycznych - komentuje Tomasz Bożek, członek zarządu spółki Tameh Polska.

- Jeśli chodzi o odpady czy RDF, jest to także paliwo do wykorzystania do produkcji ciepła i to właśnie w procesach kogeneracji. Oczywiście z RDF-em jest na razie problem - kodu odpadów - można spalać, ale wiąże się to z określonymi nakładami na instalacje do oczyszczania spalin i z wszystkimi konsekwencjami, jakie spotykają spalarnie - mówi Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE Energia Ciepła.

Jaki jest potencjał RDF? W tej chwili w Polsce ewidencjonowanych śmieci komunalnych wg GUS jest ok. 12 mln ton, z tego około 1,5-2 mln to tzw. frakcje resztkowe.

- To taka część odpadów, z którą, przynajmniej na dziś, nie wiadomo, co zrobić - mówi Mika-Bryska.

Jak jednak podkreśla, tego typu inwestycje powinny się odbywać we współpracy i w porozumieniu z miastami czy miasteczkami, gdzie układy ciepłownicze się znajdują i gdzie ciepło jest dostarczane oraz przy akceptacji społecznej. Podkreśla też, że mówiąc o wykorzystaniu RDF-ów w kogeneracji, nie ma na myśli dużych spalarni, ale małe, lokalne.

Boom na kogeneracje wcale nie taki pewny?


Jak wspomniano, przedsiębiorstwa ciepłownicze stoją przed wyzwaniem wypełnienia warunku efektywnego systemu ciepłowniczego. Tylko że być może ten warunek będzie wypełniany nie tylko przez rozwój kogeneracji, o czym świadczyć mogą chociażby badania ankietowe przeprowadzone wśród członków Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie na potrzeby zapowiadanego przez NFOŚiGW programu „Ciepło z OZE”.

- Z ankiet wynika, że co najmniej 40 proc. przedsiębiorstw chce wykorzystać OZE do tego, by stać się efektywnym systemem ciepłowniczym. Kotły na biomasy królują (65 proc. badanych chce je rozwijać), ale nie mówiono, że ta biomasa będzie służyła do wytwarzania w kogeneracji. Podobnie z pompami ciepła, których chęć montażu deklarowało 28 proc. badanych, czy geotermią (17 proc.). Jeśli na takie spojrzenie nałożymy wnioski z tzw. pakietu zimowego i rewizji dyrektywy OZE, to wyjdzie, że do 2030 r. mamy osiągnąć 30 proc. OZE, a mało kto mówił w badaniach o wykorzystywaniu OZE w kogeneracji. Dlatego potencjał kogeneracyjny może być nie w pełni wykorzystany - komentuje Jacek Szymczak, prezes, IGCP.

Z kolei Małgorzata Mika-Bryska przypomina, że od 2021 r. wchodzą kolejne standardy energetyczne budynków, co jeszcze mocniej zmusza przedsiębiorstwa do przekształceń.

Kogeneracja wprawdzie jest sposobem na osiągnięcie efektywności systemowej, ale nie jedynym. Efektywność można osiągnąć przez większe wykorzystanie OZE, wykorzystanie ciepła odpadowego lub miks różnych kombinacji.

Branżę czeka wiele zmian


Ciepło systemowe pokrywa ok. 42 proc. zapotrzebowania na ciepło w ogóle w skali kraju (wg danych GUS). Źródeł pomiędzy 1-5 megawatów jest 3,1 tys., a tych źródeł poniżej 1 megawata jest 39 tys.

- Mamy nadzieję, że kogeneracja będzie się rozwijała, tylko niekoniecznie w ten sposób, jak nam się to dziś wydaje. Ciepłownictwo będzie się zmieniało. Jeśli system wsparcia obejmuje również te instalacje poniżej 1 megawata, zastanówmy się, jaki tu jest potencjał do uwolnienia - kontynuuje Jacek Szymczak.

- Być może rozwój, wykorzystanie potencjału kogeneracyjnego będzie realizowany już nie przez duże źródła, czy nawet te średnie, ale będziemy mówili również o mikrokogeneracji i współpracy z systemem elektroenergetycznym.

Jak mówią przedstawiciele branży, jeśli będą systemy wsparcia dla małej kogeneracji, to można sobie wyobrazić, że nawet w dużych systemach ciepłowniczych powstaną lokalne elektrociepłownie. Ale są i głosy przeciwne.

- Nie byłbym przekonany, że przyszłość branży to małe podmioty. Technologia jest znana, wszytko zależy, czy pojawi się program, który będzie to finansował. Mam nadzieję, że to będą układy, jakie funkcjonują w tej chwili, czyli źródła w miarę scentralizowane i sieć, bo w takim źródle inna jest efektywność ekonomiczna – argumentuje Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE Energia Ciepła.

Jak dodaje, w dużych miastach, systemach jak Kraków czy Gdańsk, elektrociepłownie już są i nie ma więcej miejsca na kogenerację. - Natomiast jest wiele miast mniejszych, gdzie kogeneracja może się pojawić, o ile zostaną właściwie dobrane obiekty - podkreśla Kołodziejak. - To będą źródła mniejsze, ale raczej nie mikrokogeneracja.

- W zarządach firm jest świadomość, że musimy utrzymywać konkurencyjność ciepła systemowo, dlatego dostosujemy się do rozwiązań prawnych, możliwości technologicznych i rozwiązań biznesowych, jakie przyniesie przyszłość, ta bliższa i dalsza – reasumuje Jacek Szymczak.

Artykuł powstał na bazie panelu ”Kogeneracja - nowe inwestycje w ciepłownictwie”, podczas konferencji NP Expo, która odbyła się 26-28 września w Katowicach. Panel moderował Michał Wroński, dziennikarz WNP.PL oraz serwisu PortalSamorzadowy.pl




Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP ON-LINE Sp. z o.o.